środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział VI

-Głupia babo gdzie ty byłaś?-zapytałam lekko zdenerwowana.
-No bo ten... Taki jed... A z resztą nie będę ci się tłumaczyć.
Popatrzyłam na nią jak na idiotkę i odwróciłam od niej wzrok, aby poszukać Raicy. Nigdzie jej nie wiedziałam. Stałam wystraszona w swoich okularach oparta o walizkę. Usłyszałam za sobą głos mężczyzny; -Przepraszam?
'Kolejna przybłęda prosi o pieniądze' - pomyślałam i przewróciłam oczami.
-Czy może pani Julia i Tia? - momentalnie odskoczyłam od walizki.
-Eeee tak ale o co chodzi? - i odwróciłam się w stronę rozmówcy. -Mam was zawieść prosto pod agencję do pani Raicy -uśmiechnął się i, gdy przybliżył się, aby odebrać moją walizkę poczułam piękną woń męskich perfum. Od razu zakładałam, że pewnie jakieś z wyższej sfery. W sumie jesteśmy w wielkim mieście. Od samego początku jak tylko wylądowałyśmy, czułam, że ta podróż odmieni całe moje życie. Idąc w stronę parkingu na którym stał samochód, przechodziłam obok samochodów najwyższych marek; Lamborgini, Ferrari, Porsche, Bugatti. Miałam nadzieję, że jednym z takich przewiezie nas przez ulice Nowego Jorku. W pewnym momencie mężczyzna, który rzekomo ma nas doprowadzić do Raicy stanął obok starego, zardzewiałego Audi.
-No siadajcie dziewczyny - uśmiechnął się i włożył rękę do kieszeni w celu wyciągnięcia kluczyków. Popatrzyłam na niego błagalnie, z miną typu 'żarty sobie robisz?'. W około nas było pełno pięknych, sportowych samochódów, a on nas chce zawozić tym czymś. Nie będę jednak wychodzić na rozpieszczoną lale. Julka nawet nie przywiązywała wagi do tego gdzie jesteśmy i co robimy. Po prostu szła za nami i co chwilę wpadała na kogoś bo jej oczy były skupiony na małej cegiełce, którą wszyscy zwią telefon.
-Jak ty masz w ogóle na imię?! - zapytałam zdenerwowana.
-Leon - odparł z uśmiechem.
Widać było, że zaraz wybuchnie śmiechem, nie wiedziałam jeszcze z jakiego powodu. Byłam pewna, że pod agencję podjedziemy jakąś limuzyną, ewentualnie sportowym autem, a tymczasem stoimy obok starego Audi.
-Haha! -Leon zaczął się śmiać.
- Z czego rżysz? - moje zdenerwowanie zaczęło wychodzić na wierzch.
-Nie denerwuj się księżniczko, bo zmarszczki ci się pojawią... A tak serio to żartowałem, nasze auto stoi tutaj - mówiąc to odwrócił się i pokazał na ten samochód. Teraz to byłam podekscytowana. Wcześniej taki pojazd to tylko na obrazku mogłam oglądać. W ciągu jednego miesiąca tak dużo się zadziało. Zanim wsiadłam do samochodu zerknęłam na telefon z nadzieją, że dzwoniła moja mama. Zawiodłam się. Był tylko SMS od Oliwii. Szlag! Zapomniałam o niej. Jednak musiałam już wsiadać do samochodu.
-Julia! Siadasz do tyłu! - krzyknęłam.
-Dobra, dobra - wciąż zapatrzona była z ekran smartfona. Nie ukrywam, że chciałam siedzieć obok nowego kolegi. Założyłam swoje okulary i zasiadłam wygodnie obok kierowcy. Słońce świeciło, a ja miałam chęć do dalszego działania. Po drodze wstąpiliśmy do McDonald's. Mogłam sobie pozwolić na burgera i frytki... no i cole. Julia nie jada takich rzeczy, ale przytaknęła na szejka. Leon nawet nie pozwolił mi wyjąć portfela, zapłacił za wszystko. Dżentelmen - pomyślałam. Julka założyła swoje słuchawki, a ja podgłosiłam radio;
-Cały czas lecą moje ulubione piosenki - mówiąc poprawiłam włosy.
-Lubisz Shakirę? - zapytał z uśmiechem.
-Kocham. Jej barwa głosu jest inna niż wszystkie, wciąż wygląda jak nastolatka - i nagle zaczęłam przedstawiać jej cały życiorys.
-Ej, młoda ty się czasem nie zapowietrzasz? - zaczął się śmiać
-Nie, głupku - dwoma palcami delikatnie uderzyłam go w głowę.
Chyba się zakochałam. Za każdym razem, gdy się na niego spojrzałam miałam motylki w brzuchu. Gdy tylko w radiu przestałam słyszeć duet Shakiry i Rihanny samochód stanął. Spojrzałam w górę. Moim oczom ukazał się drapacz chmur. Cały był w szkle. Leon wyszedł i podbiegł, aby otworzyć mi drzwi, a potem Julii. Modliłam się w duchu, żeby nie powiedziała jakiejś głupoty. Weszliśmy po prawej stronie był korytarz a w nim mnóstwo drzwi, a po lewej wielki hol. Przede mną schody. Ogromnie szerokie. Szliśmy za Leonem
__________________________
Nie wiem czy ktoś czyta jeszcze tego bloga, jeśli ktoś obecny proszę o komentarze :* Mam nadzieję, że dalej będę miała czytelników dla których będę pisać tego bloga

1 komentarz:

  1. Witam, bardzo ciekawe opowiadanko, miło się je czyta :)
    Jestem odtąd twoją stałą czytelniczką! :*
    W wolnych chwilach zapraszam do siebie: http://cristiano-i-dorota.blogujaca.pl/ Powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach! ;)

    OdpowiedzUsuń