sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział I

-Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia. A mianowicie: przedstawiłam mojemu szefowi twoje CV i jest zachwycony. Chciałby z tobą porozmawiać. Co ty na to?
-Ale ja... No... Nie wiem...
-Tia! To jest dla ciebie wielka szansa. On może ci bardzo pomóc. Rozumiesz?
-OK. Dobrze, niech będzie. Ale przecież twoja firma jest w Stanach a ja...? W Polsce - posmutniała.
-To jest kochana najmniejszy problem. Pieniądze masz? A jeżeli nie to ja ci kupie bilet, a jak bedziesz mieć pieniądze to mi oddasz. Może tak być?
-Tak-odpowiedziała jej krótko
Było dopiero rano i do Tii nie docierały słowa przed chwilą do niej wypowiedziane.
-To zróbmy tak... Hmm może być środa za tydzień?
- Tak.
- Dobrze ja załatwie ci bilet i kurier przywiezie go do twojego domu. Ja już muszę kończyć bo za godzinę mam samolot. Trzymaj się cieplutko.
- Miłego lotu. Papa.
Patrzyła wciąż na telefon z niedowierzaniem
*** Z perspektywy Tii***
Ledwo co wstałam, a tu dzwoni Raica. Jestem w wielkim szoku. Nie wiem co się dzieję. Przed moimi oczami roi się od obrazków wytworzonych z mojej wyobraźni. Może to idealny moment na spełnienie swoich marzeń? Nie wiem, przekonam się, czas pokaże. Szybko sięgnęłam po swojego laptopa, aby poczytać trochę o Raicy. Mój komputer jak nigdy włączał się wyjątkowo długo. Po włączeniu nie mogłam się połączyć z internetem. Postanowiłam iść zapytać Diego co się dzieję. Jedyne co usłyszałam z jego ust to, to, że on nie ma pieniędzy na zapłacenie internetu i że mam zostać z Lią bo on z mamą jedzie na zakupy. Przytaknełam i poszłam do kuchni. Miałam mieszane uczucia co do wyjazdu do Stanów. Nie stać mnie było na zapłacenie internetu, a ja chcę jechać na drugi koniec świata. W agencji gdzie pracowałam płacili mi marne pieniądze albo wogóle. Robiłam to z pasji i przyjemności. Jako 12-latka marzyłam o zawodzie modelki, ale nie ukrywam, że nie należałam do najchudszych dziewczynek z czego miałam wiele nieprzyjemności. Więc, gdy pierwszy raz weszłam do swojej obecnej pracy byłam bardzo dumna i szczęśliwia, że udało mi się pokazać jak z grubej dziewczynki zrobić szczupłą, wysoką modelkę. Jednak... oczywiście, gdy Tii uda się coś fajnego zrobić to zawsze jest jakieś 'ale' i jeszcze Lia... Niechce zostawiać mamy samej z dzieckiem, ale ja też mam prawo żyć i spełniać marzenia. Moja matka wolałaby, abym była lekarzem, pielęgniarką czy nawet nauczycielką, żebym mogła żyć godnie i spokojnie. Już z nią odbyłam jedną rozmowę na temat modelingu. Ona nie zwraca uwagi na mnie tylko robi jak najwygodniej dla siebie, aby mogła iść z koleżankami na kawę i ciasto, a ja wtedy muszę zostać z Lią. Może to najwyższy czas by odszukać swojego ojca? Mama kiedyś wspomniała, że tata miał dobre znajomości. Tak na prawdę nawet nie wiem dlaczego postanowili od siebie odejść. Zapytam ją o to gdy wróci. Teraz idę do pokoju Lii bo się obudziła. Ona jest cudowna, kocham ją najmocniej. Ja rozumiem, że moja matka na dopiero 35 lat, ale to nie znaczy, że musi na mnie zrzucać tyle obowiązków. Jak byłam mniejsza chciałam jechać na Ibizę dobrze się pobawić, jednak wszystko mnie przerosło; opiekowanie się Lią, szkoła, agencja i cholerny brak czasu. Moja siostra usnęła na moich rekach, a usłyszałam, że ktoś puka do drzwi. Wstałam z Lią i poszłam otwórzyć drzwi. Okazało się, że przyszedł Dawid - mój najlepszy przyjaciel. Poszłam odłożyć siostrę do łóżeczka i wróciłam do Dawida. Uwielbiam z nim rozmawiać, mówić o swoich problemach, bo on zawsze mi pomoże, doradzi i wesprze psychicznie. Kiedy powiedziałam mu, że dostałam propozycję pracowania w jednej z najlepszej agencji modelek świata, był w ciężkim szoku. Tylko nie wiem z jakiego powodu. Po jego oczach i minie nic nie można było wyczytać - jak zawsze. Siedzieliśmy razem w salonie już jakieś 3 godziny, z herbatą, przy kominku. Zbliżyliśmy się do siebie, już czułam jego oddech na swojej twarzy, a perfumy urzekały mnie od samego początku jego przybycia. Przechylił lekko głowę, dzieliły nas tylko centymetry i w tym momencie zadzwonił mój telefon. Byłam wściekła. Kątem oka rzuciła mi się nazwa 'Juleczka'. Niezmiernie szybko odebrałam i usłyszałam szlochanie do słuchawki;
- Julka? Kochanie co się dzieję?
W słuchawce nadal słyszałam tylko płacz
-Do cholery! Julka! Co się dzieję?
-----------------------------------
No to dziś będzie na tyle. Postanowiłam że rozdziały będę dodawać w weekend. Jeżeli mi się uda i czas na to pozwoli będę dodawać po dwa na tydzień. ZAPRASZAM SERDECZNIE DO KOMENTOWANIA I CZYTANIA DALSZYCH ROZDZIAŁÓW. Nie wiem czy przed świętami dodam jakiś rozdział więc wszystkim życzę Wesołych Świat, Szczęśliwego Nowego Roku i Spełnienia Wszystkich Marzeń, abyście mogli tak jak Tia pokazać wszystkim, że potraficie dużo! :*

3 komentarze:

  1. No fajnie, fajnie :) Tylko za krótko,ale to już normalka haha :D
    Pozdro dla mamy, skoro ważniejsze są dla niej własne dobra niż przyszłość córki. Oby odnalazła ojca, bo już sobie wyobrażam jaka jest. No i czemu Julka płakała ? Czekam na wyjazd Tii, bo wtedy dopiero zacznie się akcja :D
    Weny :33

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na : http://el-amor-es-la-poesia-de-los-sentidos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne, szkoda ze takie krótkie ;<
    Ogólnie fajna matka, skoro tak traktuje swoją córkę jej przyszłość, okeej xd Mam nadzieje, ze dziewczyna szybko znajdzie ojca.
    Czekam na kolejny ;**
    Zapraszam do siebie : http://www.sercenamurawie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń