sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział II

-Moi rodzice...- tylko tyle udało mi się usłyszeć
- Co twoi rodzice?
- Oni zginęli.
Po usłyszeniu tego moje nogi i ręce zrobiły się jak z waty. W ułamku sekundy mój telefon leżał na podłodze. Była w tak wielkim szoku, że nie mogłam nic powiedzieć. Dawid szybko do mnie podbiegł i zapytał co się stało. W pokoju wciąż była cisza. Popatrzyłam na Dawida  i ze świeczkami w oczach zapytałam czy mógłby mnie zawieźć do Julii. Ten bez chwili wahania kiwnął głową. Pobiegłam szybko do swojego pokoju. Z garderoby wyciągnęłam torbę i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Zasunęłam wypełnioną torbę ciuchami i zbiegłam na dół. Tam czekał ubrany Dawid z kluczami w ręce;
-Cholera, a co z Lią?
Dawid nie zdążył nawet otworzyć ust, a w drzwiach stanęła mama z zakupami. Bardzo się ucieszyłam. Wyjęłam z jednej siatki jogurt owocowy, założyłam buty, a kurtkę przezuciłam przez ręke. Mama nie wiedziała o co chodzi. Nie miałam wtedy czasu na wyjaśnienia. Pocałowałam ją na pożegnanie i szepnęłam, że napisze SMS'a w drodze i tyle mnie widziała.
***3 godziny ***
-A masz adres?
- Tak, raz kartkę pocztową z Włoch jej wysyłałam.
- A nie boisz się? Przecież pierwszy raz na oczy ją widzisz...
- Może trochę, ale jestem pewna, że ona zrobiła by to samo co ja w takiej sytuacji.
Dawid nie odpowiedział nic tylko podgłosił muzykę. Jednak nie miałam humoru na żarty. Do Julii mam bardzo daleko, ale potrafię dla niej zrobić wszystko. Nigdy bym nie pomyślała, że osoba która jest tak daleko może być zarazem tak blisko. Wyjęłam z kieszeni telefon i napisałam krótką wiadomość do mamy. Patrzyłam na zmieniający się krajobraz za oknem. W pewnym momencie moje powieki zrobiły się ciężkie, po chwili znajdowałam się już w krainie Morfeusza.
Obudził mnie dźwięk gaszonego silnika. Niechętnie otworzyłam oczy, mrużąc je. Jeszcze się nie przyzwycziły  do światła.
-Dawid... Gdzie jesteśmy?-zapytałam zaspanym głosem.
- Na miejscu skarbie - uśmiechnął się pokazując dwa rzędy swoich białych, prostych zębów.
Przetarłam oczy i w ułamku sekundy wyszłam z samochodu niczym wicher. Stnęłam przed piękna czarną furtką, zdobioną złotą farbą. Za mną zaś była druga aleja domków, każdy z nich miał kolor zbliżony do złotego. Asfalt był mokry i mienil się kolorami po deszczu. Z opowiadań Julii wynikało, że stoję na przeciwko jej domu. Na mojej twarzy trudno było wykreować uśmiech. Byłam przerażona. Nie wiedziałam co lub kogo zobaczę w jej domu. Trzymałam rękę na klamce od furtki i nie byłam pewna czy dobrze zrobiliśmy, że tu przyjechaliśmy.
- Nie. Dawid. Wracamy - powiedziałam puszczając klamkę i kierowałam się prosto w stronę samochodu.
-Nie wygłupiaj się! Nie na darmo jechaliśmy pięć godzin, po to, abyś teraz nie wycofywała.
Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę podwórka Julki. Stałam na wprost jej drzwi. Były drewniane, zdobione kolorowymi witrażami po bokach. Usłyszałam komendę "Albo ty zadzwonisz, albo ja"
postanowiłam posłuchać i ja wyciągnęłam rękę, aby nacisnąć biały, prostokątny dzwonek. Rozległ się delikatny, ale głośny sygnał. Usłyszałam nadchodzące kroki. Po moim całym ciele przebiegła fala dreszczy, a serce biło jak młotem. Popatrzyłam na Dawida, w moich oczach można było zobaczyć strach. Drzwi lekko się uchyliły. Na przeciwko mnie stała wysoka, szczupła, blondynka z aparatem na zębach. Wyglądała jak wrak człowieka. Dziewczyna, która zawsze wyglądała, jakby przed chwilą odwiedziła salon piękności, która nie miała nawet jednej brzydkiej rzeczy w szafie, była ubrana w stare dresy, o dwa rozmiary za dużą bluzę z Adidasa, rozerwane buty, a na głowie miała zrobionego koka. Nie takiego jak zawsze, którego nazywała 'artystycznym nieładem' tylko takiego, w którym by spała już kilka dni. Oczy miała podkrążone, zgaduję, że od płaczu. Patrzyłam na nią z niedowierzaniem, aż w końcu Julia rzuciła się na mnie i mnie mocno przytuliła. To ta chwila na którą czekałyśmy tak długo. Tyle lat. Aż w końcu nadeszła. Obie płakałyśmy. Po chwili cała nasza trójka znajdowała się w środku. Julia chyba polubiła Dawida. Cieszyłam się, że polubiła mojego kolegę. Nie chciałam mojej przyjaciółki zostawiać teraz samej. Potrzebowała mnie. Zdecydowaliśmy wszyscy razem, że zostaniemy tu do pogrzebu, a potem pojedziemy do mojego domu. Każdy był zadowolony. Z Julką posłałyśmy Dawidowi łóżko z gościnnym pokoju, a my miałyśmy spać w jej sypialni. Szykowała się nieprzespana noc. Pomimo, że rozmawiałyśmy codziennie, rozmowa na żywo, w cztery oczy to co innego. Nigdy bym nie pomyślała, że moja spontaniczna decyzja może być taka dobra. Julia nie miała w ogóle ochoty na żarty i wygłupy, jak nigdy. Było mi bardzo przykro, że nie mogłam jej pomóc. Jednak myślę, że sama myśl o to, że jestem blisko, teraz tak na prawdę, poprawia jej humor. Trudno jej się dziwnić. W ciągu jednego dnia, jednej godziny, jednej chwili straciła oboje rodziców. Nigdy nie miałam okazji poznać jej mamy, ale z opowiadań była dobrą kobietą. Julia także nie należała do najbogarszej strefy ludzi, jednak nigdy jej niczego nie brakowało. Pamiętam naszą pierwszą rozmowę. Było to pewnego styczniowego wieczoru. Julia miała i ma wielki talent do wypowiadania się, przenoszenia słów na papier czy prowadzeniu bloga. Poznałyśmy się poprzez to, że czytałam jej bloga. Pewnego dnia zdobyłam się na odwagę i zapytałam się jej kiedy będzie nowy wpis na blogu. Podziwiałam ją, podziwiam i będę podziwiać za wszystko. Ona dawała mi siłę do wszystkiego, wspierała i rozśmieszała do łez. Czasem potrafiłyśmy pisać cały dzień od rana do wieczora o głupotach, bo tylko z nią czułam się swobodnie. Jednak nie zawsze było tak wesoło. Przez te lata zdążyłyśmy się też pokłócić. Nasza kłótnia zawsze trwała nie dłużej niż pięć godzin. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głośny pisk Julii. Ze strachu aż podskoczyłam. Głos dobiegał z podwórka. Razem z Dawidem szybko wybiegliśmy z domu z celem znalezienia jej. Zobaczyłam ją klęczącą przed bramą. Biegłam najszybciej jak mogłam;
-Julia co się stało? - zapytałam zdyszana
- Przez to? -powiedział Dawid pokazując na tajemnicze, czarne pudełko.
Ta kiwnęła tylko głową. Otworzyliśmy pudełko a naszym oczom ukazał się zabity szczur z czekoladkami i kopertą
-Dawid do cholery zamknij to!-krzyknęłam.
Mnie obrzydzają takie rzeczy, tym bardziej w takim momencie. Podniosłam Julię z trawy i chciałam zaprowadzić ją do domu ale ona stanęła i patrzyła się na mnie;
-Kicia coś się dzieję?
- Ja muszę się dowiedzieć kto ich zabił- powiedziała cichym ale stanowczym głosem.
Zrozumiałam, że chodzi o jej rodziców więc nie pytałam.
-Dawid spakuj to do bagażnika i chodź się ubrać - powiedziałam i razem z Julią ruszyłyśmy w stronę  domu. Po 20 minutach byliśmy już w drodze na komisariat policji. Za kwadrans już staliśmy pod dużym budynkiem. Dawid wziął paczkę i szedł za nami. Prowadziła nas zdenerwowana Julia. Szliśmy długim, wąskim korytarzem, aż doszliśmy do drzwi na których wisiały trzy liczby, 202. 'To tutaj' szepnęła Julka. I po chwili byliśmy już w małym pomieszczeniu, którego ściany były w odcieniu szarości, a podłoga była wyłożona pięknymi, dużymi, zielonymi płytami.
-Co to do cholery jest?-powiedziała wskazując na pudełko, które niósł Dawid.
-Proszę się uspokoić. O co chodzi?
Julia wzięła głęboki, głośny wdech;
-Właśnie przyszłam się tego od pana dowiedzieć.
Dawid położył pudło na jego biurku i otworzył.
-A mogła by pani powiedzieć co to jest? - zapytał funkcjonariusz.
W tym momencie z mojej torebki wydobył się dźwięk piosenki Shakiry 'Addicted to you'. Wyciągnęłam telefon i na ekranie pojawiło się zdjęcie Raicy.
- Przepraszam, muszę wyjść-powiedziałam. Gdy już znajdowałam się na korytarzu przejechałam palcem przez cały ekran;
-Słucham?
-Witaj Tia. Co u ciebie? Pamiętasz, że wylatujesz za sześć dni?
-Tak.... Znaczy nie. Przepraszam nie mogę jechać - powiedziałam smutno.
-Dlaczego?-słychać było, że Raica była zdenerwowana.
-Zbyt wiele się wydarzyło. Muszę być teraz z przyjaciółką.
-Ale... A jakby koleżanka z tobą pojechała?-zapytała z nadzieją.
-Nie to jest wykluczone.
-To zróbmy tak. Ja ci dam czas do dwudziestej. Masz jeszcze cztery i pół godziny. Zadzwonię do ciebie i wtedy podasz mi decyzję ostateczną. Ok?
Po krótkim namyśle zgodziłam się i wróciłam do pokoju. Zauważyłam jak pan policjant zakłada rękawiczki i wyciąga tajemniczą kopertę. Była szczelnie zamknięta. Po chwili naszym oczom ukazała się kartka z powycinanymi literkami i głowami rodziców Julii. Dziewczyna wpadła w histerię, z jej oczu wyleciała fala łez. Wzięłam kartkę do ręki i przeczytałam takie zdanie 'Twoich rodziców załatwiłem, teraz kolej na ciebie Juleczko'. Zgniotłam delikatnie kartkę i zacisnełam zęby.
-Czy chcę pani złożyć doniesienie?-zapytał mężczyzna w mundurze.
-Nie dziś-odpowiedziałam za Julię i wyszliśmy.
Siedzieliśmy już w samochodzie. Próbowałm uspokoić koleżankę, po pewnym czasie się udało. Po drodze do domu wstąpiliśmy po pizzę. W domu siedliśmy przed telewizorem i nabrałam wtedy odwagi, aby poruszyć pewien temat.
--------------------------
Wiem, mógłby być dłuższy, ale chyba jest dłuższy niż wcześniejszy. DEDYKUJE TEN ROZDZIAŁ WSZYSTKIM TYM KTÓRZY CZEKAJĄ NA SPEŁNIENIE SIĘ NAJWIĘKSZEGO MARZENIA!!! Następny rozdział w weekend.
CZYTASZ?=KOMENTUJ.
Komentarze motywują do dalszego działania.
P.S. życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku.

4 komentarze:

  1. Wooow, w końcu dłuższy ! :)
    Wątek kryminalny ? Jestem na tak :D Tylko ciekawi mnie, czy w tą całą sprawę wpleciesz piłkarzy, czy rozegrasz to inaczej. Biedna Julia :/ Przynajmniej wie,że ma na kogo liczyć. No i mam nadzieję, że przez to wszystko Tia nie zmieni zdania, co do wyjazdu.
    Weny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadrobiłam wcześniejsze rozdziały. Bosze, to opowiadanie jest świetne! Będę czytać na 100%, chociaż nie przepadam za Realem, jak widziałam w bohaterach, ale zaciekawiłaś mnie strasznie. Do tego chyba jakiś mały kryminał się szykuje, hm? :))
    Czekam na nexty! ^^

    Pzdr :3 + zajrzyj do mnie (jak cię zaciekawi to skomentuj coś. Thx:*);
    http://moje-marzenie-na-emirates-stadium.blogspot.com/ [opowiadanie o Arsenalu]

    OdpowiedzUsuń
  3. uhuhu, więc powiadasz ze kryminał ? *.*
    świetnie, ze rozdział jest dłuższy :D Bardzo fajnie piszesz, wciągnęłam sie.
    tylko Julia biedna ;< CZekam na następny !
    Informuj mnie o nowych rozdziałach dobrze? No i wpadnij czasem ! http://www.sercenamurawie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego ale bardzo wczułam się w postać Julki :D Może dlatego, że to moja imienniczka i również szaleje za Realem *.* bosko piszesz, dodaję Twój blog do ulubionych :) Zapraszam do mnie: http://cristiano-i-dorota.blogujaca.pl/

    OdpowiedzUsuń